Życie w domu z papieru. Prywatność w Japonii.

Gdy sąsiad słyszy wszystko…

W tym artykule przeczytasz o:

  1. Brak prywatności – tradycyjne japońskie domy
    • Brak prywatności a brak wstydliwości
    • Brak prywatności a uprawianie miłości
  2. Problem (kult) prywatności we współczesnej Japonii

Krótki wstęp

Wielu obcokrajowców odwiedzających Japonię w okresie Edo (1603-1867) i w erze Meiji (1868-1912) zwracało uwagę na wszechobecny brak prywatności.
Brak zamków w “drzwiach”, brak nawyku pukania do “drzwi” czy też brak pełnych przegród w ogólnodostępnych toaletach, to tylko kilka z wielu przykładów.
Jednak dla Japończyków tamtego okresu nie stanowiło to większego problemu. Nie dążyli oni do zwiększenia poczucia prywatności, gdyż taki właśnie uspołeczniony i otwarty styl życia był dla nich standardem.
A w jakim kierunku japońskie standardy ewolułowały w XX i XXI wieku? Jak wygląda to obecnie?

Może ktoś z Was ma przemyślenia z podróży po Japonii? Chętnie posłucham komentarzy!

Oto jakie wrażenia czekały na odwiedzających XIX- wieczną Japonię obcokrajowców.

Edouard Suenson, duński oficer marynarki wojennej pisał:
“Japońskie życie domowe toczy się przy otwartych drzwiach niemal przez cały czas. Aby skutecznie przewietrzyć pomieszczenia, drzwi i okna są całkowicie otwarte, z wyjątkiem sytuacji, gdy zimna pogoda zmusza do zamknięcia domu.”
“…przy otwartych drzwiach, kobiety, siedząc przy toaletce w negliżu, z obnażonymi piersiami, skrupulatnie nakładają makijaż. Jeśli na chwilę odwrócą wzrok od makijażu, na którym skupiają całą swoją uwagę, a ich spojrzenie przypadkiem spotka się z oczami przechodzącego człowieka Zachodu, nie odwracają zawstydzone wzroku ani tym bardziej się nie rumienią.”

Rutherford Alcock, lekarz i dyplomata, jeden z pierwszych brytyjskich konsulów i ambasadorów w Chinach i Japonii zanotował:
“Front każdego sklepu jest otwarty, więc można zajrzeć aż do części mieszkalnej. Z tyłu zawsze jest mały ogródek. Domownicy pracują, bawią się lub wykonują różne prace ręczne w pozycji siedzącej. Można zobaczyć wszystko – śniadanie, sjestę, kąpiel, obowiązki kobiet, zabawy nagich dzieci, załatwianie spraw przez mężczyzn, rękodzieło itp.”

Isabella Bird, brytyjska podróżniczka i pisarka:
“Służba w gospodzie jest bardzo hałaśliwa i gruboskórna, ciągle przychodzi zaglądać do pokoi bez żadnego pretekstu. Właściciel gospody jest miły i sympatyczny lecz robi to samo i również zagląda do pokoi. Uliczni performerzy, muzycy, niewidomi masażyści i śpiewające dziewczyny – oni wszyscy bez krępacji otwierają shoji (rozsuwane drzwi).”

Krótka uwaga. Wszystkie cytaty to wolne tłumaczenia mojego autorstwa. Bazowałam na angielskich i japońskich tekstach.
Źródła na dole strony.

Brak prywatności – tradycyjne japońskie domy

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, iż nie da się w jednym artykule streścić opisu wszystkich typów zabudowy mieszkalnej, które występowały w Japonii. Postaram się jednak naszkicować w miarę pełny obraz bardzo otwartego stylu życia jaki wiedli Japończycy w XIX-wieku. Spośród wielu typów zabudowy wybrałam dwa najbardziej rozpowszechione, czyli:

  • nagaya (長屋), miejskie domy czynszowe
  • machiya (町屋) lub omote-dana (表店) czyli miejskie domy prywatne, pełniące rownież funkcję sklepów lub warsztatów

Nagaya – domy czynszowe 

Rozpoczynamy od najbardziej ekstremalnego przykładu, czyli od domów czynszowych, tzw. ura nagaya.

Po lewej: Uproszczony plan sytuacyjny zabudowy śródmiejskiej w Edo (późniejsze Tokio). Przy głównej ulicy zlokalizowane były jedno- lub dwukondygnacyjne budynki mieszkalne z częścią usługową od frontu, tzw. omote-dana.
Za nimi lokalizowana była zabudowa czynszowa, do której prowadziły zwykle dwie bramy. Na niedużym placu wydzielano do wspólnego użytku studnię, wychodki oraz miejsce na odpadki. Ścieżki wykładane były słomianymi matami, które w czasie deszczów miały zapobiegać tworzeniu się kałuż i błota.

Powyżej: Wnętrze izby w ura nagaya

Powyżej: Porównanie układu pomieszczeń oraz powierzchni użytkowej w różnych typach zabudowy
*doma – podłoga wykonana z ubitej ziemi lub gliny, klepisko; przeważnie używana w kuchniach, warsztatach, w części wejściowej domów; w części wyłożonej doma, nie było obowiązku ściągania obuwia
** 4 maty tatami = 6,48m2, 6 mat tatami = 9,72m2, 8 mat tatami = 12,96m2

W takim pokoju o powierzchni 6 mat tatami, czyli ok 9,72m2 mieszkało od 1 do nawet 4-5 osób. Nie gromadzono nadmiarowych przedmiotów, można powiedzieć, że mieszkańcy ura nagaya byli minimalistami. Fronty domów (izb) były otwarte przez cały dzień, przede wszystkim ze względu na wentylację. Zakładam, iż dodatkową motywacją mogła być chęć do optycznego powiększenia klaustrofobicznych pomieszczeń. Warto wiedzieć, iż okien w takiej zabudowie nie było. Przed domem biegła ruchliwa ścieżka prowadząca do sąsiednich izb. Stale ktoś tamtędy przechodził, zaglądał, zagadywał, próbował sprzedać warzywa czy ryby. Dom otwarty, dosłownie.

O 18:00, ze względów bezpieczeństwa zamykano główną bramę. Choć poszczególne izby również zamykano na noc to o prywatności można było zapomnieć. Przez cienkie ściany szachulcowe (drewniana konstrukcja wypełniona gliną, słomą, trocinami) słychać było nawet najspokojniejszych sąsiadów, ich rozmowy, kroki, igraszki😉

A właśnie, jak mogło wyglądać miłosne życie w ura nagaya?

Póki nie pojawiły się dzieci, wydaje się, iż można było jeszcze jakoś cichaczem się poprzytulać. Większy problem pojawiał się wraz z przyjściem na świat pierwszej pociechy. Do dyspozycji rodziców pozostawał jedynie cienki parawan…

Współdzielone toalety to również ciekawy temat. Jako, iż w izbie nie było miejsca na wc (nie używali nocników jak nasi przodkowie), mieszkańcy korzystali z ogólnodostępnych wychodków lokalizowanych na niewielkich placach.

Drzwi do każdej kabiny miały co najwyżej 120 cm wysokości! Tak, tak, można sobie wyobrazić wystające główki użytkowników 🙂 Przyczyny takiego stanu rzeczy były bardzo pragmatyczne: wentylacja, bezpieczeństwo, łatwość sprawdzenia czy kabina jest wolna… O zamku zapomnij! Brak prywatności, wstydliwość? Nikt nie zawracał sobie głowy takimi farmazonami. Popyt na tanie domy czynszowe typu nagaya był ogromny.

Ten typ zabudowy dominował przede wszystkim w przeludnionym Edo (tak nazywało się Tokio przed restauracją Meiji).
Liczba ludności Edo na początku XIX wieku to około 1mln (w tym samym okresie Londyn – 860 tys., Paryż – 540 tys.).
Przy zabudowie, która osiągała maksymalnie dwie kondygnacje, gęstość zaludnienia dochodziła do 60 tys. osób na 1km2.
Aktualnie najgęściej zaludniony obszar Tokio może poszczycić się gęstością zaludnienia na poziomie 22 tys. osób na 1km2.
Nic dziwnego, iż na prywatność nie było już miejsca.

MiastoGęstość zaludnieniaRok
Edo – Tokio60 000 osób/1km21800
Tokio – okręgi specjalne15,493 osób/1km22022
Manila 43 062 osób/1km22020
Paryż21 000 osób/1km22019

Gospody

W ten nurt wpisują się też doskonale gospody. Wiele wspomnień na ich temat zostawiła Isabella Bird, podróżująca po Japonii w roku 1878.

“Próbowałam pisać do ciebie, ale chmary pcheł i komarów uniemożliwiały mi to. Poza tym, fusuma (którymi wydzielony był “pokój” Bird, dop. tłum.) były często bezgłośnie otwierane i kilka par ciemnych skośnych oczu obserwowało mnie przez szczelinę, gdyż w pokoju po prawej mieszkały dwie japońskie rodziny, a w pokoju po lewej pięciu mężczyzn. Zamknęłam zewnętrzne drzwi shoji i udałam się do łóżka, ale brak prywatności był zatrważający, a ja nie ufam jeszcze w wystarczjącym stopniu moim współlokatorom, aby zasnąć w pokoju bez zamków, solidnych ścian i drzwi! Bez ustanku ktoś przystawiał oczy do szczelin i wszelakich otworów, dziewczyna z obsługi otworzyła bez powodu shoji dwa razy, do tego jakiś mężczyzna, który okazał się niewidomym masażystą, a jeszcze po nim pojawiły się kolejne odstraszające odgłosy. Po jednej stronie mężczyzna wysokim tonem recytował sutry, po drugiej stronie dziewczyna brzdękała na shamisenie (coś w rodzaju gitary); gospoda pełna była rozmów i plusków, na zewnątrz ktoś grał na bębnach(…)”
I tak dalej, i tak dalej ;D

Uwaga podglądacze!

Machiya – domy miejskie

Za kolejny przykład posłuży nam machiya. Myślę, iż tego typu zabudowy nie trzeba szczególnie przedstawiać, gdyż jest to najbardziej rozpowszechniony w świadomości większości przykład japońskiej architektury mieszkalnej. 

Wiele osób zachwyca się urokiem tradycyjnych japońskich domów. Harmonia, wysublimowana prostota, naturalne materiały. 

Estetyka Kraju Kwitnącej Wiśni to wynik umiłowania natury oraz umiaru. Machiya oraz domy dla bardziej majętnych obywateli tworzono z myślą o kontemplowaniu małych przyjemności. Jednak codzienność to nie tylko ceremonia herbaciana i pielęgnacja ogrodu.  Są też bardziej praktyczne powody powstania takiej a nie innej architektury.

Proszę pamiętać, iż do okresu Meiji praktycznie jedynym dostępnym na Archipelagu budulcem było drewno. Społeczeństwo było bardzo ubogie. Rejon notorycznie nawiedzały (i nadal nawiedzają) trzęsienia ziemi. Lekkie szkieletowe konstrukcje pozwalały na wznoszenie tanich domów, które w razie zawalenia szybko i łatwo można było odbudować. Poza tym, szkieletowe konstrukcje wypadają zdecydowanie lepiej w testach na wystrzymałość sejsmiczną niż ściany z elementów małowymiarowych (cegły, bloczki). Zresztą, lepiej gdy na głowę spadają lekkie drewniane przegrody niż kamulce.

Pragmatyzm ponad wszystko. Do tego odrobina luksusu w postaci niewielkiego ogrodu czy skromnej dekoracji. Synonim modnego obecnie minimalizmu.

A jak tam z tą prywatnością?

Starsze opisy:

Isabella Bird, brytyjska podróżniczka i pisarka zanotowała:

“I wtedy doszliśmy do obrzeży Edo. Tutaj zabudowa nie jest już szeregowa, choć odstępy między budynkami są niewielkie. Fronty wszystkich domów są otwarte, więc widać jak na dłoni domowników oraz ich zajęcia.”

“O zmierzchu zasuwane są zewnętrzne przegrody shoji, zakładane są amado, czyli drewniane okiennice (…). Około 22:00 wyciąga się ze schowka futony oraz drewniane poduszki i cała rodzina układa się do snu w jednym pokoju. Przy posłaniach ustawia się niewielkie tacki z jedzeniem oraz popielniczki. Po pewnym czasie można przyzwyczaić się wysłuchiwania odgłosów fajek stukających w nocy regularnie o popielniczki.”

E. S. Morse, amerykański zoolog, archeolog, orientalista, uważany za “ojca japońskiej archeologii” pisał:

“W czasie ciepłych wieczorów, gdy zasunięte są jedynie zewnętrzne przegrody shoji, przejażdżka po wiejskich drogach jest wielce zabawnym doświadczeniem. Jakże często można zaobserwować groteskowy teatr cieni wystawiany nieświadomie przez krzątającyh się w środku domowników.”

Powyżej: Wnętrze machiya. Z przodu widoczna część z warsztatem, wyłożona matami tatami. W tylnej części widoczne pomieszczenia mieszkalne.

Mimo, iż machiya i wiejskie domy były zdecydowanie bardziej przestronne niż jednoizbowe ura nagaya, nie znaczy to, iż było możliwe zachowanie prywatności. Specyfika japońskiej architektury polega na tym, iż w ciągu dnia przegrody shoji i fusuma pozostawały stale otwarte, tworzono wielofunkcyjną open – space. Nawet jeśli zaistniała potrzeba fizycznego wydzielenia pokoju, to i tak lekkie przegrody nie miały żadnych właściwości dźwiękochłonnych. Jeśli dom miał więcej niż jedną kondygnację, odgłosy uginanych pod stopami belek stropowych były również wyraźnie słyszalne. Każdy z domowników doskonale zdawał sobie sprawę z obecności innych. Ale wygląda na to, iż nikt nie miał niczego do ukrycia. Życie w społeczności oznaczało, iż wszyscy dażyli się zaufaniem. 

A tak życie w machiya wspomina współczesny nam Takeshi Nakagawa, profesor na Wydziale Architektury Uniwersytetu Waseda:

“Dom, w którym się wychowałem zbudowano na początku ery Showa (1926-1989). Główna przestrzeń mieszkalna (nie pokój, PRZESTRZEŃ! dop. tłumacza) składała się z 4 pokoi, każdy o powierzchni 8 mat (12,86m2 x 4=51,84m2, dop. tłumacza). (…) Zewnętrzne przegrody stanowiły panele shoji, a wewnętrzne przegrody pełne panele fusuma. Byliśmy dużą rodziną, pamiętam, że dom zawsze tętnił życiem, choć przez pewien okres mieszkałem tam tylko ja i matka. W okresie, gdy przygotowywałem się do egzaminów do szkoły średniej, przeniosłem biurko do jednego z pokoi. Wcześniej prawie nigdy nie uczyłem się w domu. (…) W pokoju obok, gdzie zwykła spać matka stał telewizor. (…) Gdy siedziałem przy biurku, zawsze zastanawiałem się, czy matka jescze śpi, czy może wyciszyła dźwięk, ale nadal ogląda telewizję. Zawsze byłem świadomy jej obecności. Teraz zdaję sobie sprawę, iż to wyczulenie na obecność innych współdomowników to wynik powszechnego zastosowania przegród fusuma. Pełna przegroda z cegły lub betonu nie pozwoli tego doświadczyć. Z drugiej strony, gdyby to były shoji, ruch w pokoju obok byłby boleśnie widoczny, wręcz namacalny.”

Brak prywatności a brak wstydliwości

Tutaj sprawa wygląda podobnie. O wstydliwości, a raczej jej braku, obcokrajowcy odwiedzający Kraj Kwitnącej Wiśni pisali równie często.

E. S. Morse, amerykański zoolog, archeolog, orientalista, uważany za “ojca japońskiej archeologii” pisał:

“Japończycy, podobnie jak inne ludy Wschodu, od stuleci przyzwyczajeni są do obcowania z nagością, która w żaden sposób nie zwraca ich uwagi ani tym bardziej nie sugeruje nieskromności w obyciu.”

“W Japonii, szczególnie wśród członków niższych klas rozpowszechniony jest zwyczaj korzystania z łaźni koedukacyjnych. Jednak wszystkie czynności wykonywane są z należytą skromnością. Żaden obcokrajowiec nie jest w stanie sobie tego wyobrazić dopóty dopóki nie zobaczy tego na własne oczy.”

Isabella Bird, brytyjska podróżniczka i pisarka wspominała:

“Doktor Palm wracał z jednej ze swoich medyczno-misyjnych ekspedycji wraz z dwójką całkiem nagich rikszarzy, poruszających się z niesamowitą prędkością. Życzyłabym sobie, aby mógł go zobaczyć któryś ze statecznych członków EMMS (Edinburgh Medical Missionary Society). Cóż to byłby za szok!”

“Yokote, miasto liczące 10 000 mieszkańców. (…) Gdy przejeżdzałam przez miasto na mym tymczasowym wierzchowcu, ludzie zażywający kąpieli w pobliskich gorących źródłach wybiegli w pośpiechu, aby mnie zobaczyć. Mężczyźni i kobiety, wszyscy bez choćby kawałka ubrania.”

Powyżej: “Publiczna łaźnia w Shimoda”, Wilhelm Heine, 1856

Pamiętajmy również o wspólnych toaletach w ura nagaya! Nikomu nie przeszkadzała transparentność 😉

Brak prywatności a uprawianie miłości

Mam nadzieję, iż wszyscy uważnie zapoznali się z treściami powyżej i pamiętają, iż w lekkiej tradycyjnej zabudowie nie było szans na dźwiękoszczelność. Wszelakie odgłosy, w tym te związane z uprawianiem miłości, niosły się również po sąsiadach. 

W związku z tym, aktywność seksualna toczyła się w sekrecie. Podobno kochankowie musieli powstrzymywać nie tylko zbyt głośne oddechy, ale również odgłosy wydawane “po” czyli np. szelest papieru przy podcieraniu się. Nawet jeśli para dysponowała własnym pokojem musiała liczyć się z tym, iż w każdej chwili inny domownik mógł odsunąć shoji lub fusumę. Nie było zamków! 

W rezydencjach rodzin samurajów oraz kupców o trochę przestrzeni dla siebie było łatwiej, gdyż w domach było więcej pokoi. Para nadal musiała uważać na intensywność odgłosów, jednak prawdopodobieństwo wtargnięcia nieporządanych gości było zdecydowanie mniejsze.

W sytuacji, gdy para mieszkała w jednej izbie z dziećmi, nie było innego wyjścia jak poczekać aż latorośl zaśnie. W tanich romansidłach z tamtego okresu często pojawia się motyw męża poganiającego żonę do usypiania dzieci.

Wolne od zmartwień nie były również pary bezdzietne. Oni musieli pamiętać o tym, iż sąsiedzi mogą ich upominać stukaniem w ścianę lub na drugi dzień narzekać na zakłócanie ciszy nocnej.

Problem (kult) prywatności we współczesnej Japonii.

Śmiem twierdzić, iż trend całkowicie się odwrócił. Zdaje się, iż w ostatnich latach Japonię ogarnęła mania prywatności. 

Oto kilka przykładów:

  • Szczelne zasłanianie okien nieprzeziernymi firankami i zasłonami. Nie tylko w nocy, ale przez cały okrągły dzień. Zachodzę często w głowę w jakim celu architekci projektują te piękne duże okna?

Niesłabnącą popularnością cieszą się również domy z ukrytymi oknami.

  • W toaletach, szczególnie publicznych, montowane są urządzenia mające zagłuszać odgłos załatwiania się. Zwykle jest to odgłos lejącej się z kranu wody. Wszystko po to, aby osoba w kabinie obok nie była zmuszona do wsłuchiwania się w odgłos naszego siusiania, ani tym bardziej w inne plumkające odgłosy.
  • Zaciemnianie specjalnymi filtrami ekranów telefonów tak, aby osoba stojąca obok nie była w stanie sprawdzić, czyj instagram akurat obczajamy.
  • Jednymi z najczęściej wyszukiwanych haseł w internecie są porady na tematy “jak poprawić szczelność akustyczną ścian i stropów w budynkach mieszkalnych” oraz “jak uprawiać seks, aby sąsiedzi lub współlokatorzy nas nie słyszeli”.
  • W 2016 roku sporą burzę w social  mediach wywołała sytuacja, gdy na zebraniu lokatorów w jednym z apartamentowców przegłosowano zasadę zabraniającą pozdrawiania się. Powodem miała okazać się obawa jednego z mieszkańców o to, iż dzieci będąc pozdrawiane przez nieznanych sobie dorosłych narażone są na niebezpieczeństwo. Na Twitterze pojawiło się wiele negatywnych opinii, ale liczba osób popierająca tę regułę była również spora. Argumenty przytaczane przez wielu to m. in. “niechęć do niepotrzebnych rozmów”, “niechęć do zacieśniania więzi sąsiedzkich”. Tak przy okazji. Niektórzy z moich sąsiadów również nie odpowiadają na powitania. ┐( ̄ヘ ̄)┌

Trudno jest powiedzieć, kiedy dokładnie japońskie społeczeństwo przeszłą tę wielką przemianę, jednak wydaje się, iż były to lata powojenne:

“Prawie całkowity zanik tradycyjnej japońskiej zabudowy to nie wynik restauracji Meiji ani też nie wynik drugiej wojny światowej. Odpowiedzialny jest za to bardzo dynamiczny wzrost gospodarczy z lat 60-tych XX w. oraz szaleńcza pogoń za modernizacją (wszystkich dziedzin życia, dop. tłum.).”

“Modernizacja doprowadziła do zaniku małych społeczności skupionych wokół domostw, gdyż przeniosła codzienne życie Japończyków z domów do świata zewnętrznego (biur, szkół, fabryk).”

Takeshi Nakagawa “The Japanese House. In Space, Memory, and Language.”

I tak chyba właśnie było. Zanik lokalnych społeczności zrodził potrzebę prywatności. Gdy nie wiemy nawet jak wyglądają ludzie mieszkający obok, gdy sąsiad jest tylko nazwiskiem wypisanym na tabliczce przy drzwiach, gdy nie czujemy jakiejkolwiek więzi z okolicą, nie ma miejsca na otwartość. Szczególnie widoczne jest to w dużych miastach, ale nie jest to regułą.

Przy podsumowaniu chciałabym stanowczo zaznaczyć, iż moim zamiarem nie jest krytykowanie dawnego czy obecnego stanu rzeczy. Zmiany społeczne jakie przyniosła modernizacja, modyfikacja sposobu życia, mieszkania, zmiany w architekturze mieszkaniowej – osobiście uważam to za niesamowicie fascynujące. Czy sami Japończycy zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo zmieniło się ich społeczeństwo? Jak jest w Europie, w Polsce?

Jak bardzo kultura i czasy kształtują nasz światopogląd?


Źródła:
1. Isabella L. Bird, Unbeaten Tracks in Japan, darmowy e-book do pobrania! https://www.gutenberg.org/ebooks/2184
2. E. S. Morse, Japanese Homes and Their Surroundings, darmowy e-book do pobrania! https://www.gutenberg.org/ebooks/52868
3. Takeshi Nakagawa, The Japanese House: In Space, Memory, and Language, 2006, wyd. International House of Japan
4. Blog – przewodnik po okresie Edo, https://edo-g.com/blog/
5. Blog o dawnej Japonii, https://jjtaro-maru.hatenadiary.org/
6. Hitomi Kikuchi, 江戸で部屋さがし, 2022, wyd. Kodansha
7. Gęstość zaludnienia wybranych miast na świecie, https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_cities_proper_by_population_density
8. Ilustracje na podstawie litorytów ukiyoe, https://ukiyoestock.com/jp/

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Website Powered by WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: